Taka oto jest moja , aż do bólu perfekcyjna szkoła.Uczniowie są jakby mniej perfekcyjni...Może i nie ćpają {Lecz piją i palą}, czasem zachowują się jak stado małp.
Odkąd ekscentryczna pani dyrektor Worth zaprosiła Szkołe "Dom Nocy" do wspólnej jak to ujęła "Zabawy" wszyscy bez wyjątku wzięli się za przygotowania do ich przybycia.Przygotowali potrawy z różnych stron świata.A także inne atrakcje.
I tu, a raczej wcześniej wypadało by się przestawić a więc, jestem Aria.
Kapitan cheeredelek się kłania!
I mniej chlubny zaszczyt mistrzyni walk w klatkach...Tam mówią na mnie Baby.
Kto by pomyślał , że taka delikatna dziewczyna jak ja zostanie mistrzynią w takim nielegalnym i brutalnym sporcie?
Raczej nikt.
Zostałam wyznaczona do nadzorowania prac.Przyjemnie było patrzeć jak futboliści bez koszulek przenoszą różne rzeczy, został już przecież jeden dzień!Miałam nadzieję , że dzień, w którym się zjawią będzie bez żadnych krwawych incydentów.Chociaż ze zmorami nigdy nie wiadomo.
Eh dzień był taki cudowny!Słońce świeciło , a ja mogłam do woli nacieszyć wzrok umięśnionymi futbolistami.
-Ej!Aria!Halo?!Aria!-Zawołał tak dobrze mi znany, melodyjny głos mojej najlepszej przyjaciółki Savanny Grey.Szczupłej wysokiej blondynce, która była niewątpliwie jedyną dziewczyną która, zodbyła 3-krotnie tytuł "Miss Tulsy" i 5 razy z rzędu tytuł "Małej Miss Tulsy".Brawa dla Sav!Szkoda tylko, że rozumem nie grzeszy...
-Co się stało?-pytam cierpliwie
-Koniec lekcji no!-wrzasnęła
-Aaa...-odpowiedziałam niezwykle dobitnie na tę informacje, a Sav zaśmiała się.
-Choć my miałyśmy przecież jechać na zakupy nie?-spytała i chwyciła mnie za nadgarstki po czym podciągnęła do góry.Choć rozumem nie grzeszyła to za to siłą już tak.
Przez całą podróż gadała jak zwykle, a po zakupach odwiozła mnie do domu.
Mieszkam praktycznie sama...Mamy ciągle nie ma, pracuje jako "Tajny" agent. A, ojciec już rok na tej wojnie....Pozostaje mi za to mój piekielny pies Bast i mój nieszczęsny brat Leo.
Rzuciłam plecak na kanapę i włączyłam TV gdy dostałam esemesa od....
Gabrysia!Mojego znienawidzonego kolegi z dzieciństwa...
Będę na festiwalu
Głosiła treść esemesa.Skasowałam ją i klapnęła na łóżko.Ależ, on mnie wkurza!Od pewnego przykrego incydentu nir przyjaźnimy się.
Następnego Dnia
Dziś jest dzień w którym rozpocznie się festiwal.Każdy z uczniów miał ubrać się wygodnie i mógł przyjść z rodziną.
Oczywiście nikt z rodziną nie przyszedł.
Z samego rana byłam już w szkole i gdy rozstawiałam {A właściwie próbowałam} sprzęt na scenie, nagle coś na mnie wpadło był to oczywiście nie kto inny, jak mój kochany braciszek Leo.
-Yo siorka!-krzyknął po polsku zbliżając się do mnie.
-Nie!Nie!-krzyczałam wiedząc co zamierza.Usmiechnął się i zaczął przytulać mnie {A raczej dusić}
-Puszczaj no!-krzyczałam - Help!Help!Ahtung!Pomocy!-zaczęłam wołać.
-Ej!Ja się tak stęskniłem , tak długo mnie nie było i niewidziałem swojej ukochanej siostrzyczki!-powiedział słodkim głosikiem nadal mnie ściskając.
-Nie było cię tylko przez tydzień!-syknęłam
-Własnie!Tydzień!-dodał puszczając mnie.Nagle zuważyłam Sav.
-No proszę proszę!-powiedziała podekscytowana, a ja wiedząc co powie zatkałam jej usta.
-Sav to nie tak jak myślisz.To mój brat Leo, Leo, to Sav-powiedziałam,
Sav obrzuciła go krótkim spojrzeniem po czym przystąpiła do akcji i zatrzepotała rzęsami, wypieła pierś do przodu i słodkim głosikiem powiedziała.
-O!A więc ty jesteś Leo?Aria tyle mi o tobie opowiadała!-powiedziała lekko dotykając jego ramienia.Postanowiłam iść i im nie przeszkadzać
*~~*~~*
-O MEGA!!!-zaczęła , aż nazbyt podekscytowana Sav, która właśnie ich zobaczyła.
-Ario kochana!Mówię Ci!Jeszcze nikogo tak boskiego nie widziałaś!!!Oni są po prostu nie z tej ziemi!A nauczyciele!Szczególnie męska cześć jest po prostu....Przeprzeprzeboska!-Dodała szybko Savanna, a ja uśmiechałam się tylko.
-Jeden z tych nauczycieli złapał mnie za nim upadłam!Och to było takie piękne!-mówiła nadal, a ja zatkałam jej dłonią usta.
-Sav!Spokojnie nie możemy się rozpraszać zaraz występujemy za...-zaczęłam ale przerwał nam mój brat
-Za 3 minuty-dodał z uśmiechem -Lepiej się sprężajce-dodał
Nie wiem czemu, ale od samego rana bolała mnie głowa i kaszlałam tak jak bym miała wykaszleć płuca.Na szczęście przez pokaz kaszel ustąpił.
A TERAZ!Przed wami , na początek pokaz cheeredelek!Powitajmy gorąco Lwy z Westh High!-krzyknęła nasza dyrektorka panna.C.Worth.
Wszyscy na jej skrzekliwy głos skrzywili się.Wybiegliśmy na scene z uroczymi uśmiechami.
Miałam tylko parę sekund by rozejrzeć się i w tedy ujrzałam go...
Był wysoki i patrzył na mnie swymi błękitnymi oczami, oczywiście mógł patrzeć na cokolwiek jednak mi wydawało się, że patrzył na mnie.
Rozbrzmiała muzyka a my zaczeliśmy nasz fenomenalny pokaz, którego byłam twórcą.
Różnorodne ewolucje.
I wzrok wszystkich skupiony na nas.
Gdy skończyliśmy skoczyłam z 2 piętrowej piramidy robiąc śróbę w powietrzu i wylądowałam gładko na nogach..
Słyszałam oklaski i nadal czułam na sobie spojrzenie błękitnookiego.Poszliśmy śmiejąc się po tymbarki.
Ustałam przy bigosie nakładając sobie porcje, gdy poczułam czyjeś ręce na moich ramionach.
Odwróciłam się.
Myślałam że to Leo...
Ale był to...
Gabriel.
Staliśmy zdecydowanie za blisko siebie,Wyrwałam się z jego objęć.
-Witaj,Mówiłem , że będę-odparł i uśmiechnął się , a ja zdenerwowana wrzasnełam na niego
-WCALE NIE CHCE BYŚ TU BYŁ!!!!I NIE WYBACZE CI!!!!NIGDY!-krzyknęłam i oblałam go bigosem.Poczym uśmiechnęłam się lekko i odeszłam z Sav i resztą zaszokowanych cheeredelów.
Nastał czas.
Wszyscy zgroamadzili się przy wielkich ekranach nawet zauważyłam że nie którzy z uczniów Domu Nocy są też jakby poddenerwowani.
Na ekranie pojawiło się kudłate afro Raviego który zaczął z entiuzjazmem mówić o zawodach.
-A więc zapraszam naszych łuczników!-krzyknął
Na ekranie pojawił się obraz pięknego blondyna , a zaraz potem jego pseudonim "Stark".
Słyszałam wiwaty.
Przęknęłam cicho ślinę modliłam się byle tylko nie była bym to ja.
-A, teraz nasza gwiazda.Mistrzyni w swojej kategorii wiekowej i wagowej w boksie.Doskonała malarka, jej obrazy możecie podziwiać na korytarzu, kapitan drużyny cheeredelek-wiedziałam, że to jednak ja...
-Ravi!Przestań!-krzyknęłam na niego , a ten zamknął się i pokazał mnie na ekranie.
"Aria"
Jak we śnie stanęłam na miejscu wzięłam łuk i strzeliłam.
Trafiłam
Ogarnęła mnie niesamowita euforia.
Wszyscy wiwatowali.
A potem okazało się że mój przeciwnik też trafił....
[Uff...No i jak mam nadzieję że się podoba!]
No więc nie czytałam bo mnie nudzi...Może dlatego, że czytałam to parę miesięcy temu w twoim notesie ? Taaa...raczej to przez to! Podoba się to mi...hihi czekam aż akcja się rozwinie,,,;***
OdpowiedzUsuńA żebyś wiedziała! Już szykuje część 2!
UsuńŚwietne po prostu fantastyczne ale szkoda że nie ma dalszych rozdziałów :(
OdpowiedzUsuńPrzed chwilą dosłownie przeczytałam, szkoda że nie ma kolejnych części bo bardzo fajne opowiadanie.
OdpowiedzUsuń