Opowiadania
Witajcie w świecie marzeń i snów....
W moim świecie w moich opowiadaniach....
Zagłęb się w świat pełen magi i mitycznych stworzeń czytając moje opowiadania zapraszam....
czwartek, 30 sierpnia 2012
004.Propozycja
Wyłączyłam się kompletnie i gdy wróciłam do świata realnego zauważyłam że Aron patrzy na mnie z zaciekawieniem.
-CO?-burknęłam na niego a ten uśmiechnął się do mnie pokazując rząd idealnie równych i białych zębów.
-No o co ci chodzi?-spytałam lekko zdenerwowana.
P.Logan właśnie pisał coś na tablicy zakładam że było to zadanie które mamy zrobić teraz a akurat to najmniej mnie interesowało czekałam na odpowiedź Arona.
-A nic nic pytałem czy wolne ale nie odpowiedziałaś więc usiadłem mam nadzieję że ci to nie przeszkadza?-zapytał.Niestety nie miałam wyboru bo i tak usiadł by ze mną.
-Oczywiście....że nie przeszkadzasz-mruknęłam pod nosem i wlepiłam wzrok w tablice.
Nasz nauczyciel strasznie niewyraźnie piszę i nic a nic nie mogłam z tego wyczytać choć próbowałam.
-"Za tydzień napiszcie o wybranym przez was Bogu ze starożytnej Grecji"-szepną mi nad uchem Aron.
Przez moje ciało przeszedł dreszcz.
-To zadanie-odparł i pochylił się nad własnym zeszytem.
Jak on mógł rozczytać te bazgroły?
Dwie lekcje potem byłam zdenerwowana.
Rozwścieczył mnie Matt wrzucając mi do plecaka żabę.
Ach kiedy on dorośnie?Mniejsza o to zemszczę się a zemsta będzie słodka o tak!
Błahahaahahah!Mvahahahaha!
O tak dopadnę go!
Następną lekcją był w-f mieliśmy go razem z chłopcami i na nieszczęście Matta graliśmy w siatkówkę.
Niestety mój entuzjazm dość szybko zgasł gdy okazało się że będzie on ze mną w drużynie.No mówi się trudno.
Gra przebiegła dość szybko.
Szłam do szafki a gdy tam dotarłam spostrzegłam że opiera się o nią Aron.
Był on dość dziwny i miałam go już serdeczne dość.Byłam ciekawa o co znów mu chodzi.
Podeszłam bliżej i udałam że go nie widzę miałam nadzieję że pójdzie niestety nie poszedł.
-Co powiesz na kino w sobotę?-zagaduje mnie.Nieruchomieję bo tego się w ogóle nie spodziewałam zwłaszcza że praktycznie go nie znam.
-Sobota , sobota no niestety nie mogę.Jestem bardzo zajęta przykro mi.-odparłam i nie czekając na odpowiedź wyszłam ze szkoły.
Weszłam do domu i od razu zauważyłam że coś jest nie tak.Ciotki Rimy nie było nigdzie w zasięgu mojego wzroku.
A to wróżyło kłopoty...
Szybko odrzuciłam plecak i zbiegłam do piwnicy spostrzegłam że nie ma jednego sztyletu.
To mi nie pasowało.Rima od lat nie walczy.
Hm...To dziwne.
Oczywiście broń mogła wziąść babcia ale ona raczej gustuje w łukach.
Wyszłam z piwnicy i ujrzałam Rimę ze sztyletem.
-Coś się stało?-spytałam a ona jak zwykle z tym swoim wkurzającym uśmieszkiem odparła
-Nie nic tylko nie miałam noża ani sekatora pod ręką a babka prosiła mnie bym ścioła parę kwiatów.-zaniemówiłam kompletnie
Żeby broni używać do takich rzeczy.No ale Rima taka jest.
-Idę zapolować -odrzekłam i wróciłam do piwnicy po broń.
003.Cel!Pal! Niepokój...
Razem z nowymi ruszyłam po szkole omawiając, opowiadając i wskazując poszczególne miejsca.Dotarliśmy do stołówki gdzie przesiadywali wszyscy uczniowie.
Stołówka była miejscem świętym.
-No dobra tu kończy się moja rola i musicie sobie teraz radzić sami-powiedziałam i mogłabym przyrzec, że Aron cały czas się na mnie patrzył.Ja zaś starałam na niego nie spoglądać.Czułam,że coś mnie do niego przyciąga.
Nagle kątem oka zauważyłam, że Matt (mój odwieczny wróg) rzuca we mnie piłką od baseballu.
Ja z nadnaturalną szybkością złapałam piłkę i rzuciłam celnie trafiając w głowę chłopaka.Ten zachwiał się do tyłu i posłał mi mordercze spojrzenie.Tylko uśmiechnęłam się na to i pokazałam mu środkowy palec.
Zupełnie zapomniałam o tym , że koło mnie stali nowi i mogłam się zdradzić .Zmieszana odeszłam od nich i podeszłam do stolika który zajmowała moja drużyna cheeredelek.
-O Lily, jesteś nareszcie , ale oni są słodcyno oczywiście chodzi mi o chłopców
Zaczęła podekstycytowana Amber Schiber
Amber, tak szczerze mówiąc była głupia jak but z lewej nogi .
-Pewnie ta nowa będzie chciała dołączyć do cheeredelek.Oczywiście nie możemy do tego dopuścić.Wygląda na strasznie próżną i zarozumiałą , a poza tym na pewno będzie chciała rządzić -To powiedziałam Bruke Evans.Która udowodniła wszystkim że uroda idzie w parze z rozumem.
Szczerze zgadzałam się z Bruke =.Nagle do naszego stolika zawitała zdyszana Sav.
-Sav co się stało?-spytałam zaniepokojona stanem przyjaciółki
-Ten nowy! To znaczy ci nowi, mam o nich szczegółowe informację !-Aż jej się oczy świeciły z podekscytowania
-Mów!-krzykną cały stolik .Oprócz mnie, choć nie ukrywam mnie , też to ciekawiło , lecz próbowałam jak najszybciej zapomnieć o Aronie.Tak będzie lepiej dla nas.Powtarzałam sobie w myślach.
Tak będzie lepiej
-No więc -zaczęła Savanna lecz nie dane było jej skończyć
-Zdania nie zaczynamy od "No więc"-upomniała Bruke
-Oj tam!-wywróciła oczami Savanna-Joshua to ten blondyn, jego siostrą jest Elizabeth ,a Aron ten ciemny, jest tak jak by adoptowany.Josh i Eliza mają na nazwisko Lookwood a Aron Laydon.
Za bardzo nie słuchałam opowieści Sav.Byłam zbyt zajęta myślami o wszystkim i o niczym
-Lily!On się cały czas na ciebie gapi!!!-krzyknęła mi prosto do ucha Amber
-Co?Kto?-spytałam zdezorientowana , właśnie w bardzo brutalny sposób zostałam wyrzucona ze swojego świata
-Aron, ty głupku-zajęczała mi nad uchem Sav -No słowo daje patrzy się na ciebie przez cały czas! I to jeszcze jak! jak by chciał cię upiec i zjeść!Mniam...-powiedziała Savanna, a reszta popatrzyła na nią dziwnie
-Sav słowo daje czasem mnie po prostu przerażasz-powiedziałam i odsunęłam się od niej trochę
-No...Co?-spytała zajadając się lukrowym ciastkiem
W tej chwili cały nasz stolik zaczął się śmiać
-Nie wytrzymam tego idę z nim pogadać!-powiedziałam i ruszyłam w stronę nowych , ale ich nie było.....A było dość dziwne....
Poszłam więc na następną lekcję i usiadłam na swoim zwyczajowym miejscu.Na końcu klasy gdzie mogłam robić co chcę bo nauczyciel historii Pan Logan nie dowidział i nie dosłyszał.
Nagle do sali wpadł spóźniony.....Aron!O rety!O cholera miejsce tylko koło mnie było wolne!
Aron chyba coś mówił, ale go nie słuchałam.
Jego obecność, była niepokojąca.
Oczywiście usiadł koło mnie....
002.Nowi uczniowie nowe kłopoty stare zwyczaje
-Słoneczko już wstało, a ptaszki ćwierkają wstawaj koteczku mój -Zawołała cioteczka Rima wchodząc bez uprzedzenia do mojego pokoju.
-No wstawaj śpiochu bo spóźnisz się do szkoły-zakomendorowała moja ciotka.
Rima była zawsze uśmiechnięta co mogło trochę przerażać.Poprawka to przerażało przynajmniej mnie,ale pewnie nie tylko.
-Jeszcze tylko pięć minut!!-zajęczałam i połozyłam sobie poduszkę na głowie.
Codziennie to samo.Rima mówi że jak bym nie siedziała do północy nad bronią to bym wstawała wcześniej od nich i nie musiałaby mnie codziennie budzić
Akurat!Tak tylko gada.
-Nie za pięć minut tylko teraz chyba że chcesz bym oblała cię kubłem zimnej wody-A ja wiedziałam że nie żartuje moja szalona cioteczka jest do wszystkiego zdolna.W zeszłym roku na wakacjach uparła się że będzie pływać z rekinami i pływała.Oczywiście odpowiednio przygotowana.
Nie chciałam wstawać łóżko było takie cieplutkie gdy nagle
BUMMM
Cała zawartość kubła z zimnom wodą wylądowała na mnie i na moim łóżku.
Szybko się zerwałam z łóżka.I spiorunowałam moją ciotkę spojrzeniem.
A ona jedynie uśmiechnęła się do mnie i wyszła.
Podeszłam do lustra i aż się przeraziłam.
Wyglądałam gorzej niż zwykle!
Oczywiście w szkole przez płeć przeciwną uznawana byłam za piękność ale sama tak nie twierdziłam.
Wracając do tematu byłam bledsza niż zwykle a pod moimi oczami czaiły się ciemne wory.Weszłam do łazienki i przepłukałam twarz wodą po czym umyłam się i ubrałam czarne rurki i czerwono-czarny podkoszulek na to dżinsowa kamizelka i czerwone trampki.Lekki makijaż włosy zebrane w kok i
gotowe.
Zeszłam na dół wiedziona zapachem naleśników smażonych przez moją ciotkę.
Na dole przy stole siedziała babcia i słuchała radia a ja podeszłam po cichu do Rimy i wystraszyłam ją tak że podrzucony przez nią naleśnik został na suficie.
O tak to powinna być dobra rekompensata za tą pobudkę.
Chwyciłam jabłko i ucałowałam babcię w policzek po czym ruszyłam do wyjścia.
Z domu do szkoły gdy jechałam zwyczajowo tak jak ja było jakieś 10 minut może 15.A jeżeli nie przekraczałam dozwolonej prędkości i jechałam zgodnie z przepisami i jechałam przez miasto to jakaś godzina.
Dotarłam do szkoły.Zabrałam z samochodu gitarę i torbę.Po czym rozejrzałam się i spostrzegłam nowych.
Z daleka nie mogłam im się przyjrzeć dokładnie.Lecz wiedziałam że było to dwóch chłopców i dziewczyna.Zadzwonił dzwonek a ja biegiem pognałam do sali chemicznej.
Zdążyłam w ostatniej chwili.
Nie skupiałam się za bardzo na lekcji bo i po co?Wkułam cały podręcznik na pamięć.
Niestety ale mam pamięć fotograficzną więc trudno tu mówić o wkuwaniu czego kolwiek.
Postanowiłam że trochę popsoce.Obok mnie siedziałam Savanna Accola.Moja przyjaciółka która tak jak ja należała do zespołu cheeredelek.
Sav jest zawsze chętna do robienia psikusów każdemu.Więc i teraz postanowiłyśmy to zrobić.
Uzgodniłyśmy że jak będzie gotowe to krzykniemy że to wybuchnie a pani Gilbert podejdzie i wybuchnie na nią.
Wszystko szło by idealnie gdyby nie fakt że zostałam wezwana do gabinetu Tytu...znaczycz dyrka.
-PANNA PALOVNIK PROSZONA DO GABINETU DYREKTORA!!!-rozległ się skrzekliwy głos pani Grey szkolnej sekretarki.
Posłałam znaczące spojrzenie w stronę Sav by zapobiegła wybuchowi lecz niestety błędnie jak się później okazało odebrała je.
Weszłam do gabinetu mojego drogiego kuzynka rozmyślając co mogłam zrobić.
Powieszenie gaci Matta na jego szafce z dopiskiem "Chyba coś zgubiłeś?'' w zeszłym tygodniu.
Deszcz galaretki dwa tygodnie temu.
Czy może coś dawniejszego?
-O jak miło że się w końcu pojawiłaś Lily-powiedziała a ja stanęłam i zaczęłam mówić
-Jeśli chodzi o te gacie na szafce Matta to nie ja a o galaretkę to też nie ja...-zaczęłam
-Lily!-powtarzał Tytus-O czym ty do diaska mówisz wezwałem cię po to byś oprowadziła po szkole nowych uczniów.-I ręką wskazał na blondyna z niebieskimi oczami.Umięsniony był.
Dziewczynę z różowymi włosami i sporych rozmiarów biustem który był większy nawet od mojego.
Wow.Dziewczyna była też wysoka i miała ładne nogi.
A gdy spojrzałam na ostatniego z nich zaniemówiłam a moje serce zaczęło bić mocniej.
Miał ciemne włosy i ciemne oczy w których tonełam ponad to był wysoki.Nie mogłam oderwać wzroku od jego prze cudownych oczu.
Opamiętaj się kobieto!!!Nie możesz się tak nachalnie na niego gapić to niegrzeczne!!!!A poza tym pomyśli że jesteś kompletną wariatką.!!!
Wszystko we mnie krzyczało gdy nagle ktoś wkroczył do gabinetu a była to
Nauczycielka chemii!!!Jej włosy sterczały na wszystkie strony.
-Palovnik!-warknęła -Panie dyrektorze proszę na tychmiast ukarać tę niesforną dziewuchę!!!Specjalnie zmieszała ze sobą dwa składniki które stworzyły wybuch!!!-krzykneła a mnie chciało się z niej śmiać.Wyglądała tak śmiesznie.
Nawet Tytus nie mógł opanować śmiechu.
-Dobrze zrobię to ale pani powinna się doprowadzić do porządku-odpowiedział a zdenerwowana kobieta wyszła.
-Porozmawiamy później -powiedział mój kuzynek.-Wracając do tematu to jest Joshua-wskazał na jasnowłosego chłopaka-Elizabeth i Aron -powiedział
Aron.
To ten piękny.
Próbowałam na niego nie patrzeć.
-Chodźcie pokaże wam szkołę -rzuciłam
001.Bajka (Tajemnica)
-Opowiedz mi bajkę!-zakomenderowała mała dziewczynka.Dziewczynka.Wielu mogłoby uznać ją za potwora a nie za dziecko.Bowiem była w połowie ptakiem.Miała dziób i skrzydła a także szpony jak u jastrzębia zamiast nóg.Jej zbyt jasne złote włosy opadały kaskadą na ramiona małej dziewczynki.A białe pióra lśniły w świetle lampki nocnej.Wpatrywała się we mnie swoimi dużymi złotymi oczami.Kim była ta dziewczynka?Hybrydą.Nazywała się Stella.Pieszczotliwie Stel lub Ella.
Hybrydy to połączenie ludzi ze zwierzętami.Nikt do końca nie wie skąd się wzięły.Moi ludzie mówili że to dzieci demonów i ludzi.
Mieszkam w małym miasteczku.Nuss.Dziwna to nazwa.Dzieją się tu różne dziwne rzeczy.W moim miasteczku zostały uwięzione demony.Bardzo niebezpieczne.Jednak nie są na uwięzi.Mogą się poruszać po mieście ale nie mogą go opuścić.Tę ochronę założyła Plissa i Kiva.Wszyscy znają tę legendę.
Kiedyś dawno dawno temu.Była to jedyna ziemia bez skazy itp.Jakiś durny ktoś sprowadził tu demony które zaczeły wszystko palić i opętywać ludzi.Chcieli dziecka Plissy i Kivy.
Po cholerę był im jakiś rozwrzeszczony bachor.
W każdym razie nikt nie wie po co.Po prostu chcieli dzieciaka i już.
Ona została ranna i demon na nią napadł ale Kiva zaczą walczyć z nim i przegrywał a ona ocaliła go światłem a potem tkwili w swych objęciach i bla bla bla trele morele.
Nie wiem czemu ale nigdy nie lubiłam tej legendy.
No więc wracając do tematu.Zbudowali na gruzach wioski miasto które nazwali Nuss.Uwięzili demony w mieście by nie mogły uciec.Nauczyli się robić broń i z nimi walczyć by było ich mniej niestety demony się rozmnażały.
O tym nie ma w legendzie
A potem dotarły wieści że jakiś przygłupi anioł stworzył Nefilim.Pół aniołów i oni walczyli z demonami które były na całym świecie.Przed Nefilim byli ludzie i dawali sobie radę.
W naszej wiosce są uwięzione jedne z najsilniejszych demonów.
A ci gogusie wyparli nas z fachu.A nas malało i było coraz mniej aż została tylko jedna rodzina ma się rozumieć że moja.
Nadal produkuję broń i podtrzymuje tradycję jak mogę.Nawet opiekuje się hybrydami które stały mi się bliskie.To one mnie wychowywały.Ich też jest mało.
Issia kobieta wąż od pasa w dół ma ogon.Język jak u węża i oczy także.Na sobie nosi inne węże które jej towarzyszą.Ma piękne lśniące czarne loki.I ma opaleniznę której można pozazdrościć.
Ivo to pół koń pół człowiek.Przypomina centaura.Właściwie to wygląda jak centaur.Jest bardzo wojowniczy to on uczył mnie walczyć.Swoje długie czekoladowe włosy związuje zwykle w kucyk.
Lana i Lena to bliźniaczki są pół małpami.Właściwie to całkiem przypominają człowieka jedyne co je odróżnia to długi brązowy ogon i to że wspaniale chodzą po drzewach.To one nauczyły mnie malować gdyż same są artystkami.
Jest jeszcze Vład i Milo.Oboje są satyrami pół kozłami pół ludźmi.Milo jest o rok starszy od Stelli.
Jeśli chodzi o mnie to nazywam się Lilianna Palovnik.Palovnik to panieńskie mojej matki.Ojca nie znałam podobno najpierw odszedł od nas a potem wrócił i umarł.Matka moja też nie żyje.
Chodzę do pobliskiego liceum.
Nuss może nie jest największe ale dość duże by pomieścić wszystko co potrzeba nam do życia.
-Dobrze a o czym chcesz tą bajkę?-spytałam Stellę -Nie wiem.Ty zawsze wymyślasz jakieś piękne bajki -powiedziała dziewczynka i przytuliła do siebie misia.
-Dobrze więc. Pewnego razu żyły sobie ludzie.Odmieńce.Pół ludzie pół zwierzęta.Byli oni bardzo dobrzy chociaż ludzie się ich bali i mówili na nich demony.-Powiedziałam ale nie dane mi było skończyć Stell jak zawsze musiała wtrącić swoje trzy grosze-Ci ludzie nawet nie wiedzą co to demony-powiedziała
-Masz racje nie wiedzą.Odmieńcy nazwali się hybrydami.I ukryli się przed ludźmi.Wychowali oni jedną ludzką dziewczynę.Lily.Uczyli ją i pomagali jej.Pewnego razu Klarissa urodziła córeczkę Stellę.Niestety Klarissa umarła zaraz po porodzie.Lily zajeła się Stellą i cieszyła się bardzo że może mieć taką malutką siostrzyczkę.-przerwałam -Ej! To bajka o nas!-powiedziała trochę urażona dziewczynka -Wiem co dalej Lily będzie jej opowadać o szkole i ludziach.Będzie uczyć ją czytać i pisać.Aż w końcu pojawi się jakiś chłopak który zakocha się w Lily a ta w nim i będą razem długo i szczęśliwie a Stella wyjdzie za Milo i będą mieć piękne dzieci-chciałam się roześmiać z zakończenia Stelli ale tego nie zrobiłam.
-Jeżeli Milo oświadczy się Stelli i znajdzie się ktoś kto przejdzie wszystkie wasze pokręcone próby-powiedziałam.Wiadome było od zawsze że Stella kochała się w niesmiałym Milo.A on choć nie chciał tego przyznać w prost też.Wątpiłam jednak w to że w najbliższej przyszłości się zakocham.
-Oj tam oj tam oświadczy się spokojnie-zapewniła mnie Stella
-Dobra pora spać -powiedziałam i zgasiłam lampkę
Wyszłam na korytarz i pożegnałam się ze wszystkimi i wyszłam z piwnicy.
Hybrydy musiały się ukrywać więc zamieszkiwały pod ziemią.Swoje mieszkanie nazwały piwnicą.Nie mieszkałam z nimi.Mieszkałam z moją jedyną rodziną.Ślepą babcią Oleną kuzynem który był dyrektorem liceum Tytusem.
Tytus miał kiedyś brata bliźniaka Rufusa ale ten został zabity przez demony.
Pokręconą Ciotką Rimą i ze swoim piekielnym psem.Tanatosem.
Piekielne psy to psy z piekła czyli z tamdąt gdzie pochodzą demony tak przypuszczam przecież sama nazwa za siebie mówi no nie?W każdym razie piekielny psy mają tą super zdolność że mogą się zmienić w dowolne zwierze.Na ogół są czarne.Mój też taki jest.
Mieszkam nie daleko "Piwnicy" to znaczy ona znajduje się w lesie a my mieszakmy nieopodal na polance w lesie.
Mój dom jest niebieski.A obok niego jest warsztat w którym pracuje w całym lesie są skrytki z bronią.To o wiele ułatwia walkę bo wszędzie mam broń.
Ale nie chodzi tu tylko o broń palną sztylety noże i inne takie.Broń to także woda święcona srebrna biżuteria i bomby które jak broń robię sama.
Moje życie było zwyczajne no może nie aż tak zwyczajne.
I jeden chłopak sprawił że całe moje życie się zmieniło
Tajemnica Prolog
Nadeszła mroźna zima bez zapowiedzi
Tam gdzie nikt nie słyszał o wojnie
Tam gdzie nikt się nie kłócił
Tam gdzie nikt krwi nie przelewał
Tam gdzie wszyscy byli szczęśliwi
Zdarzyła się rzecz niespodziewana
Która spokój zakłóciła
Bowiem pierwsza krew została przelana
A to za sprawą demonów
Które przenikły na ziemię beztroską, szczęśliwą
Już wszędzie na planecie nie ma miejsca szczęśliwego
Pali się
Wioska się pali
Demony ją palą
A może
To ludzie oszaleli?
Zabito
Zabito ludzi wiele
Lecz pierwsza padła rodzina zacna
Krew i zimno
Biegnie dziewczyna
W koszuli nocnej
Zimno
Przeszywa ją dreszcz
Jest ranna ucieka
Krew skapuje na śnieg
Jej krew
Upada
Musi uciekać
Ma coś czego chcą demony
Dziecko
Nienarodzone jeszcze nie skalone grzechem czyste
Próbuje wstać nie może
Widzi już oprawcę
Jego oczy bez wyrazu
Usta wykrzywione w przerażającym uśmiechu
Dłonie zaciśnięte na bacie
W jego oczach dziewczyna widzi śmierć
swoją śmierć
Zaciska oczy przygotowując się na śmierć
Bat uderza
Ale...
Nie trafia w nią
Mężczyzna
Jej mąż
Zasłania sobą kobietę
Odbywa się walka
Mężczyzna przegrywa
Kobieta wstaje
Światło rozbłyska światło
To ona
Ona jest światłem
Demon pada nieżywy
Mężczyzna pada do stóp swej kobiety
Podnosi go
On rozbłyska ciemnością
Ona światłością
W objęciach swych
Spoglądają na wioskę
Spaloną wioskę
Kobieta płacze
A potem budują miasto
Które nigdy nie będzie takie jakie było wcześniej
Demony uwięzione w wiosce zostają
I ludzie nauczeni jak walczyć
Walczą z nimi
Robią broń sami
Są ludźmi
Są oburzeni
Kiedy dowiadują się że anioł
Stworzył innych pogromców demonów
Wszczynają bunt
I kończą
Lecz nie z tradycją
tylko z walką
A potem jest ich coraz mniej
I mniej
Aż pozostaje jedna rodzina....
Znów historia się powtórzy
Na nowo
Lecz tym razem
Będzie inna
Zakazana miłość
Odwiecznych wrogów
Niszczycielska siła
I śmierć?
Karta przyszłości nie została jeszcze spisana więc wszystko może się zmienić...
piątek, 10 sierpnia 2012
FF Dom Nocy Afrodyta
Afrodyta
15.06.1994
format 6
Wampir
-Największy sprzymieżeniec Arii
-Wredna dla Baraniego stadka
-Ma niekonwencjonalne metody
FF Dom Nocy James Stark
James Stark
"Stark"
03.09.1995
format 5
Wampir
-Przyjaciel Ericka i Gabrysia
-Mistrz strzelnictwa
Blondyn orzechowe oczy(?) umięśniony 188 wzrostu
FF Dom Nocy Leonardo Karol Imalski
Leonardo Karol Imalski
"Leo"
21lat
15.01.1991 Polska
FeniksoWiedźmo podobny stwór
-Brat Arii
-Jeździ motorem
-Zakochany w....(tego się dowiecie^^)
-Ma na karku tatuaż
Brunet zielone oczy zarost
189,5cm wzrostu
Umięśniony
FF Dom Nocy Savanna Grey
Savannah Grey
"Sav"
30.05.1995 Tulsa
17lat
Człowiek
-Parokrotna Miss piękności
-Najlepsza przyjaciółka Arii
-Głupia ale silna i piękna blondynka
Blond długie włosy duże niebieskie oczy opalona lekko karnacja pełne usta
170cm wzrostu
Szczupła
65D
czwartek, 9 sierpnia 2012
FF Dom Nocy Erick Night
Erick Night
03.05.1994 Nowy Jork
18 lat
wampir
formatowanie 6
-mistrz poezji
-najprzystojniejszy chłopak w szkole
-Rodzice: nieznani
--Rodzeństwo: brak
Wysoki 189 cm wzrostu ciemne jak noc oczy i czarne włosy umięśniony
FF Dom Nocy Gabriel Różewicz
Gabriel Różewicz
10.10.1995 Polska
Formatowanie 5
Wampir
-Przyjaciel Arii z dzieciństwa
-mistrz szermierki
-pamięć fotograficzna
wychowywany przez ciotkę która po jego naznaczeniu załamała się i trafiła do psychiatryka rodzice zgineli w wypadku
Wysoki 190 cm wzrostu blondyn o orzechowych oczach umięśniony lekko opalony
-przyjaciel Erica
FF Dom Nocy Maria Zofia Imalska

Maria Zofia Imalska
"Aria"
29.03.1995 Polska
17 lat
FeniksoWiedźma
-Mistrzyni walki w klatkach
-córka chirurga plastycznego i generała armii krajowej
Brat Leonardo Karol Imalski
Miedziane włosy
różnokolorowe oczy:
Prawe zielone lewe niebieskie
Sylwetka szczupła filigranowa drobna
Miseczka 75C
166cm wzrostu
Porcelanowa cera bez skazy skłonna do rumieńców
poniedziałek, 25 czerwca 2012
Dom Nocy Fanfiction
Liceum Westh High na pozór zwyczajne zwykłe liceum w Tulsie jedno z wielu, niczym nie wyróżniające się, a jednak...W liceum tym uczyło się wielu uzdolnionych w różnych kierunkach ludzi.I jeszcze żaden z uczniów nie został naznaczony.Miejsce całkiem wygodne i przyjazne dla młodzieży .Chętne do współpracy także z innymi szkołami wręcz idealne.
Taka oto jest moja , aż do bólu perfekcyjna szkoła.Uczniowie są jakby mniej perfekcyjni...Może i nie ćpają {Lecz piją i palą}, czasem zachowują się jak stado małp.
Odkąd ekscentryczna pani dyrektor Worth zaprosiła Szkołe "Dom Nocy" do wspólnej jak to ujęła "Zabawy" wszyscy bez wyjątku wzięli się za przygotowania do ich przybycia.Przygotowali potrawy z różnych stron świata.A także inne atrakcje.
I tu, a raczej wcześniej wypadało by się przestawić a więc, jestem Aria.
Kapitan cheeredelek się kłania!
I mniej chlubny zaszczyt mistrzyni walk w klatkach...Tam mówią na mnie Baby.
Kto by pomyślał , że taka delikatna dziewczyna jak ja zostanie mistrzynią w takim nielegalnym i brutalnym sporcie?
Raczej nikt.
Zostałam wyznaczona do nadzorowania prac.Przyjemnie było patrzeć jak futboliści bez koszulek przenoszą różne rzeczy, został już przecież jeden dzień!Miałam nadzieję , że dzień, w którym się zjawią będzie bez żadnych krwawych incydentów.Chociaż ze zmorami nigdy nie wiadomo.
Eh dzień był taki cudowny!Słońce świeciło , a ja mogłam do woli nacieszyć wzrok umięśnionymi futbolistami.
-Ej!Aria!Halo?!Aria!-Zawołał tak dobrze mi znany, melodyjny głos mojej najlepszej przyjaciółki Savanny Grey.Szczupłej wysokiej blondynce, która była niewątpliwie jedyną dziewczyną która, zodbyła 3-krotnie tytuł "Miss Tulsy" i 5 razy z rzędu tytuł "Małej Miss Tulsy".Brawa dla Sav!Szkoda tylko, że rozumem nie grzeszy...
-Co się stało?-pytam cierpliwie
-Koniec lekcji no!-wrzasnęła
-Aaa...-odpowiedziałam niezwykle dobitnie na tę informacje, a Sav zaśmiała się.
-Choć my miałyśmy przecież jechać na zakupy nie?-spytała i chwyciła mnie za nadgarstki po czym podciągnęła do góry.Choć rozumem nie grzeszyła to za to siłą już tak.
Przez całą podróż gadała jak zwykle, a po zakupach odwiozła mnie do domu.
Mieszkam praktycznie sama...Mamy ciągle nie ma, pracuje jako "Tajny" agent. A, ojciec już rok na tej wojnie....Pozostaje mi za to mój piekielny pies Bast i mój nieszczęsny brat Leo.
Rzuciłam plecak na kanapę i włączyłam TV gdy dostałam esemesa od....
Gabrysia!Mojego znienawidzonego kolegi z dzieciństwa...
Taka oto jest moja , aż do bólu perfekcyjna szkoła.Uczniowie są jakby mniej perfekcyjni...Może i nie ćpają {Lecz piją i palą}, czasem zachowują się jak stado małp.
Odkąd ekscentryczna pani dyrektor Worth zaprosiła Szkołe "Dom Nocy" do wspólnej jak to ujęła "Zabawy" wszyscy bez wyjątku wzięli się za przygotowania do ich przybycia.Przygotowali potrawy z różnych stron świata.A także inne atrakcje.
I tu, a raczej wcześniej wypadało by się przestawić a więc, jestem Aria.
Kapitan cheeredelek się kłania!
I mniej chlubny zaszczyt mistrzyni walk w klatkach...Tam mówią na mnie Baby.
Kto by pomyślał , że taka delikatna dziewczyna jak ja zostanie mistrzynią w takim nielegalnym i brutalnym sporcie?
Raczej nikt.
Zostałam wyznaczona do nadzorowania prac.Przyjemnie było patrzeć jak futboliści bez koszulek przenoszą różne rzeczy, został już przecież jeden dzień!Miałam nadzieję , że dzień, w którym się zjawią będzie bez żadnych krwawych incydentów.Chociaż ze zmorami nigdy nie wiadomo.
Eh dzień był taki cudowny!Słońce świeciło , a ja mogłam do woli nacieszyć wzrok umięśnionymi futbolistami.
-Ej!Aria!Halo?!Aria!-Zawołał tak dobrze mi znany, melodyjny głos mojej najlepszej przyjaciółki Savanny Grey.Szczupłej wysokiej blondynce, która była niewątpliwie jedyną dziewczyną która, zodbyła 3-krotnie tytuł "Miss Tulsy" i 5 razy z rzędu tytuł "Małej Miss Tulsy".Brawa dla Sav!Szkoda tylko, że rozumem nie grzeszy...
-Co się stało?-pytam cierpliwie
-Koniec lekcji no!-wrzasnęła
-Aaa...-odpowiedziałam niezwykle dobitnie na tę informacje, a Sav zaśmiała się.
-Choć my miałyśmy przecież jechać na zakupy nie?-spytała i chwyciła mnie za nadgarstki po czym podciągnęła do góry.Choć rozumem nie grzeszyła to za to siłą już tak.
Przez całą podróż gadała jak zwykle, a po zakupach odwiozła mnie do domu.
Mieszkam praktycznie sama...Mamy ciągle nie ma, pracuje jako "Tajny" agent. A, ojciec już rok na tej wojnie....Pozostaje mi za to mój piekielny pies Bast i mój nieszczęsny brat Leo.
Rzuciłam plecak na kanapę i włączyłam TV gdy dostałam esemesa od....
Gabrysia!Mojego znienawidzonego kolegi z dzieciństwa...
Będę na festiwalu
Głosiła treść esemesa.Skasowałam ją i klapnęła na łóżko.Ależ, on mnie wkurza!Od pewnego przykrego incydentu nir przyjaźnimy się.
Następnego Dnia
Dziś jest dzień w którym rozpocznie się festiwal.Każdy z uczniów miał ubrać się wygodnie i mógł przyjść z rodziną.
Oczywiście nikt z rodziną nie przyszedł.
Z samego rana byłam już w szkole i gdy rozstawiałam {A właściwie próbowałam} sprzęt na scenie, nagle coś na mnie wpadło był to oczywiście nie kto inny, jak mój kochany braciszek Leo.
-Yo siorka!-krzyknął po polsku zbliżając się do mnie.
-Nie!Nie!-krzyczałam wiedząc co zamierza.Usmiechnął się i zaczął przytulać mnie {A raczej dusić}
-Puszczaj no!-krzyczałam - Help!Help!Ahtung!Pomocy!-zaczęłam wołać.
-Ej!Ja się tak stęskniłem , tak długo mnie nie było i niewidziałem swojej ukochanej siostrzyczki!-powiedział słodkim głosikiem nadal mnie ściskając.
-Nie było cię tylko przez tydzień!-syknęłam
-Własnie!Tydzień!-dodał puszczając mnie.Nagle zuważyłam Sav.
-No proszę proszę!-powiedziała podekscytowana, a ja wiedząc co powie zatkałam jej usta.
-Sav to nie tak jak myślisz.To mój brat Leo, Leo, to Sav-powiedziałam,
Sav obrzuciła go krótkim spojrzeniem po czym przystąpiła do akcji i zatrzepotała rzęsami, wypieła pierś do przodu i słodkim głosikiem powiedziała.
-O!A więc ty jesteś Leo?Aria tyle mi o tobie opowiadała!-powiedziała lekko dotykając jego ramienia.Postanowiłam iść i im nie przeszkadzać
*~~*~~*
-O MEGA!!!-zaczęła , aż nazbyt podekscytowana Sav, która właśnie ich zobaczyła.
-Ario kochana!Mówię Ci!Jeszcze nikogo tak boskiego nie widziałaś!!!Oni są po prostu nie z tej ziemi!A nauczyciele!Szczególnie męska cześć jest po prostu....Przeprzeprzeboska!-Dodała szybko Savanna, a ja uśmiechałam się tylko.
-Jeden z tych nauczycieli złapał mnie za nim upadłam!Och to było takie piękne!-mówiła nadal, a ja zatkałam jej dłonią usta.
-Sav!Spokojnie nie możemy się rozpraszać zaraz występujemy za...-zaczęłam ale przerwał nam mój brat
-Za 3 minuty-dodał z uśmiechem -Lepiej się sprężajce-dodał
Nie wiem czemu, ale od samego rana bolała mnie głowa i kaszlałam tak jak bym miała wykaszleć płuca.Na szczęście przez pokaz kaszel ustąpił.
A TERAZ!Przed wami , na początek pokaz cheeredelek!Powitajmy gorąco Lwy z Westh High!-krzyknęła nasza dyrektorka panna.C.Worth.
Wszyscy na jej skrzekliwy głos skrzywili się.Wybiegliśmy na scene z uroczymi uśmiechami.
Miałam tylko parę sekund by rozejrzeć się i w tedy ujrzałam go...
Był wysoki i patrzył na mnie swymi błękitnymi oczami, oczywiście mógł patrzeć na cokolwiek jednak mi wydawało się, że patrzył na mnie.
Rozbrzmiała muzyka a my zaczeliśmy nasz fenomenalny pokaz, którego byłam twórcą.
Różnorodne ewolucje.
I wzrok wszystkich skupiony na nas.
Gdy skończyliśmy skoczyłam z 2 piętrowej piramidy robiąc śróbę w powietrzu i wylądowałam gładko na nogach..
Słyszałam oklaski i nadal czułam na sobie spojrzenie błękitnookiego.Poszliśmy śmiejąc się po tymbarki.
Ustałam przy bigosie nakładając sobie porcje, gdy poczułam czyjeś ręce na moich ramionach.
Odwróciłam się.
Myślałam że to Leo...
Ale był to...
Gabriel.
Staliśmy zdecydowanie za blisko siebie,Wyrwałam się z jego objęć.
-Witaj,Mówiłem , że będę-odparł i uśmiechnął się , a ja zdenerwowana wrzasnełam na niego
-WCALE NIE CHCE BYŚ TU BYŁ!!!!I NIE WYBACZE CI!!!!NIGDY!-krzyknęłam i oblałam go bigosem.Poczym uśmiechnęłam się lekko i odeszłam z Sav i resztą zaszokowanych cheeredelów.
Nastał czas.
Wszyscy zgroamadzili się przy wielkich ekranach nawet zauważyłam że nie którzy z uczniów Domu Nocy są też jakby poddenerwowani.
Na ekranie pojawiło się kudłate afro Raviego który zaczął z entiuzjazmem mówić o zawodach.
-A więc zapraszam naszych łuczników!-krzyknął
Na ekranie pojawił się obraz pięknego blondyna , a zaraz potem jego pseudonim "Stark".
Słyszałam wiwaty.
Przęknęłam cicho ślinę modliłam się byle tylko nie była bym to ja.
-A, teraz nasza gwiazda.Mistrzyni w swojej kategorii wiekowej i wagowej w boksie.Doskonała malarka, jej obrazy możecie podziwiać na korytarzu, kapitan drużyny cheeredelek-wiedziałam, że to jednak ja...
-Ravi!Przestań!-krzyknęłam na niego , a ten zamknął się i pokazał mnie na ekranie.
"Aria"
Jak we śnie stanęłam na miejscu wzięłam łuk i strzeliłam.
Trafiłam
Ogarnęła mnie niesamowita euforia.
Wszyscy wiwatowali.
A potem okazało się że mój przeciwnik też trafił....
[Uff...No i jak mam nadzieję że się podoba!]
Subskrybuj:
Posty (Atom)