Opowiadania

Witajcie w świecie marzeń i snów....
W moim świecie w moich opowiadaniach....
Zagłęb się w świat pełen magi i mitycznych stworzeń czytając moje opowiadania zapraszam....

czwartek, 30 sierpnia 2012

002.Nowi uczniowie nowe kłopoty stare zwyczaje


-Słoneczko już wstało, a ptaszki ćwierkają wstawaj koteczku mój -Zawołała cioteczka Rima wchodząc bez uprzedzenia do mojego pokoju.
-No wstawaj śpiochu bo spóźnisz się do szkoły-zakomendorowała moja ciotka.
Rima była zawsze uśmiechnięta co mogło trochę przerażać.Poprawka to przerażało przynajmniej mnie,ale pewnie nie tylko.
-Jeszcze tylko pięć minut!!-zajęczałam i połozyłam sobie poduszkę na głowie.
Codziennie to samo.Rima mówi że jak bym nie siedziała do północy nad bronią to bym wstawała wcześniej od nich i nie musiałaby mnie codziennie budzić
Akurat!Tak tylko gada.
-Nie za pięć minut tylko teraz chyba że chcesz bym oblała cię kubłem zimnej wody-A ja wiedziałam że nie żartuje moja szalona cioteczka jest do wszystkiego zdolna.W zeszłym roku na wakacjach uparła się że będzie pływać z rekinami i pływała.Oczywiście odpowiednio przygotowana.
Nie chciałam wstawać łóżko było takie cieplutkie gdy nagle
BUMMM
Cała zawartość kubła z zimnom wodą wylądowała na mnie i na moim łóżku.
Szybko się zerwałam z łóżka.I spiorunowałam moją ciotkę spojrzeniem.
A ona jedynie uśmiechnęła się do mnie i wyszła.
Podeszłam do lustra i aż się przeraziłam.
Wyglądałam gorzej niż zwykle!
Oczywiście w szkole przez płeć przeciwną uznawana byłam za piękność ale sama tak nie twierdziłam.
Wracając do tematu byłam bledsza niż zwykle a pod moimi oczami czaiły się ciemne wory.Weszłam do łazienki i przepłukałam twarz wodą po czym umyłam się i ubrałam czarne rurki i czerwono-czarny podkoszulek na to dżinsowa kamizelka i czerwone trampki.Lekki makijaż włosy zebrane w kok i
gotowe.
Zeszłam na dół wiedziona zapachem naleśników smażonych przez moją ciotkę.
Na dole przy stole siedziała babcia i słuchała radia a ja podeszłam po cichu do Rimy i wystraszyłam ją tak że podrzucony przez nią naleśnik został na suficie.
O tak to powinna być dobra rekompensata za tą pobudkę.
Chwyciłam jabłko i ucałowałam babcię w policzek po czym ruszyłam do wyjścia.
Z domu do szkoły gdy jechałam zwyczajowo tak jak ja było jakieś 10 minut może 15.A jeżeli nie przekraczałam dozwolonej prędkości i jechałam zgodnie z przepisami i jechałam przez miasto to jakaś godzina.
Dotarłam do szkoły.Zabrałam z samochodu gitarę i torbę.Po czym rozejrzałam się i spostrzegłam nowych.
Z daleka nie mogłam im się przyjrzeć dokładnie.Lecz wiedziałam że było to dwóch chłopców i dziewczyna.Zadzwonił dzwonek a ja biegiem pognałam do sali chemicznej.
Zdążyłam w ostatniej chwili.
Nie skupiałam się za bardzo na lekcji bo i po co?Wkułam cały podręcznik na pamięć.
Niestety ale mam pamięć fotograficzną więc trudno tu mówić o wkuwaniu czego kolwiek.
Postanowiłam że trochę popsoce.Obok mnie siedziałam Savanna Accola.Moja przyjaciółka która tak jak ja należała do zespołu cheeredelek.
Sav jest zawsze chętna do robienia psikusów każdemu.Więc i teraz postanowiłyśmy to zrobić.
Uzgodniłyśmy że jak będzie gotowe to krzykniemy że to wybuchnie a pani Gilbert podejdzie i wybuchnie na nią.
Wszystko szło by idealnie gdyby nie fakt że zostałam wezwana do gabinetu Tytu...znaczycz dyrka.
-PANNA PALOVNIK PROSZONA DO GABINETU DYREKTORA!!!-rozległ się skrzekliwy głos pani Grey szkolnej sekretarki.
Posłałam znaczące spojrzenie w stronę Sav by zapobiegła wybuchowi lecz niestety błędnie jak się później okazało odebrała je.
Weszłam do gabinetu mojego drogiego kuzynka rozmyślając co mogłam zrobić.
Powieszenie gaci Matta na jego szafce z dopiskiem "Chyba coś zgubiłeś?'' w zeszłym tygodniu.
Deszcz galaretki dwa tygodnie temu.
Czy może coś dawniejszego?
-O jak miło że się w końcu pojawiłaś Lily-powiedziała a ja stanęłam i zaczęłam mówić
-Jeśli chodzi o te gacie na szafce Matta to nie ja a o galaretkę to też nie ja...-zaczęłam
-Lily!-powtarzał Tytus-O czym ty do diaska mówisz wezwałem cię po to byś oprowadziła po szkole nowych uczniów.-I ręką wskazał na blondyna z niebieskimi oczami.Umięsniony był.
Dziewczynę z różowymi włosami i sporych rozmiarów biustem który był większy nawet od mojego.
Wow.Dziewczyna była też wysoka i miała ładne nogi.
A gdy spojrzałam na ostatniego z nich zaniemówiłam a moje serce zaczęło bić mocniej.
Miał ciemne włosy i ciemne oczy w których tonełam ponad to był wysoki.Nie mogłam oderwać wzroku od jego prze cudownych oczu.
Opamiętaj się kobieto!!!Nie możesz się tak nachalnie na niego gapić to niegrzeczne!!!!A poza tym pomyśli że jesteś kompletną wariatką.!!!
Wszystko we mnie krzyczało gdy nagle ktoś wkroczył do gabinetu a była to
Nauczycielka chemii!!!Jej włosy sterczały na wszystkie strony.
-Palovnik!-warknęła -Panie dyrektorze proszę na tychmiast ukarać tę niesforną dziewuchę!!!Specjalnie zmieszała ze sobą dwa składniki które stworzyły wybuch!!!-krzykneła a mnie chciało się z niej śmiać.Wyglądała tak śmiesznie.
Nawet Tytus nie mógł opanować śmiechu.
-Dobrze zrobię to ale pani powinna się doprowadzić do porządku-odpowiedział a zdenerwowana kobieta wyszła.
-Porozmawiamy później -powiedział mój kuzynek.-Wracając do tematu to jest Joshua-wskazał na jasnowłosego chłopaka-Elizabeth i Aron -powiedział
Aron.
To ten piękny.
Próbowałam na niego nie patrzeć.
-Chodźcie pokaże wam szkołę -rzuciłam

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz