Opowiadania
Witajcie w świecie marzeń i snów....
W moim świecie w moich opowiadaniach....
Zagłęb się w świat pełen magi i mitycznych stworzeń czytając moje opowiadania zapraszam....
czwartek, 30 sierpnia 2012
004.Propozycja
Wyłączyłam się kompletnie i gdy wróciłam do świata realnego zauważyłam że Aron patrzy na mnie z zaciekawieniem.
-CO?-burknęłam na niego a ten uśmiechnął się do mnie pokazując rząd idealnie równych i białych zębów.
-No o co ci chodzi?-spytałam lekko zdenerwowana.
P.Logan właśnie pisał coś na tablicy zakładam że było to zadanie które mamy zrobić teraz a akurat to najmniej mnie interesowało czekałam na odpowiedź Arona.
-A nic nic pytałem czy wolne ale nie odpowiedziałaś więc usiadłem mam nadzieję że ci to nie przeszkadza?-zapytał.Niestety nie miałam wyboru bo i tak usiadł by ze mną.
-Oczywiście....że nie przeszkadzasz-mruknęłam pod nosem i wlepiłam wzrok w tablice.
Nasz nauczyciel strasznie niewyraźnie piszę i nic a nic nie mogłam z tego wyczytać choć próbowałam.
-"Za tydzień napiszcie o wybranym przez was Bogu ze starożytnej Grecji"-szepną mi nad uchem Aron.
Przez moje ciało przeszedł dreszcz.
-To zadanie-odparł i pochylił się nad własnym zeszytem.
Jak on mógł rozczytać te bazgroły?
Dwie lekcje potem byłam zdenerwowana.
Rozwścieczył mnie Matt wrzucając mi do plecaka żabę.
Ach kiedy on dorośnie?Mniejsza o to zemszczę się a zemsta będzie słodka o tak!
Błahahaahahah!Mvahahahaha!
O tak dopadnę go!
Następną lekcją był w-f mieliśmy go razem z chłopcami i na nieszczęście Matta graliśmy w siatkówkę.
Niestety mój entuzjazm dość szybko zgasł gdy okazało się że będzie on ze mną w drużynie.No mówi się trudno.
Gra przebiegła dość szybko.
Szłam do szafki a gdy tam dotarłam spostrzegłam że opiera się o nią Aron.
Był on dość dziwny i miałam go już serdeczne dość.Byłam ciekawa o co znów mu chodzi.
Podeszłam bliżej i udałam że go nie widzę miałam nadzieję że pójdzie niestety nie poszedł.
-Co powiesz na kino w sobotę?-zagaduje mnie.Nieruchomieję bo tego się w ogóle nie spodziewałam zwłaszcza że praktycznie go nie znam.
-Sobota , sobota no niestety nie mogę.Jestem bardzo zajęta przykro mi.-odparłam i nie czekając na odpowiedź wyszłam ze szkoły.
Weszłam do domu i od razu zauważyłam że coś jest nie tak.Ciotki Rimy nie było nigdzie w zasięgu mojego wzroku.
A to wróżyło kłopoty...
Szybko odrzuciłam plecak i zbiegłam do piwnicy spostrzegłam że nie ma jednego sztyletu.
To mi nie pasowało.Rima od lat nie walczy.
Hm...To dziwne.
Oczywiście broń mogła wziąść babcia ale ona raczej gustuje w łukach.
Wyszłam z piwnicy i ujrzałam Rimę ze sztyletem.
-Coś się stało?-spytałam a ona jak zwykle z tym swoim wkurzającym uśmieszkiem odparła
-Nie nic tylko nie miałam noża ani sekatora pod ręką a babka prosiła mnie bym ścioła parę kwiatów.-zaniemówiłam kompletnie
Żeby broni używać do takich rzeczy.No ale Rima taka jest.
-Idę zapolować -odrzekłam i wróciłam do piwnicy po broń.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz