Opowiadania

Witajcie w świecie marzeń i snów....
W moim świecie w moich opowiadaniach....
Zagłęb się w świat pełen magi i mitycznych stworzeń czytając moje opowiadania zapraszam....

czwartek, 30 sierpnia 2012

003.Cel!Pal! Niepokój...


Razem z nowymi ruszyłam po szkole omawiając, opowiadając i wskazując poszczególne miejsca.Dotarliśmy do stołówki gdzie przesiadywali wszyscy uczniowie.
Stołówka była miejscem świętym.
-No dobra tu kończy się moja rola i musicie sobie teraz radzić sami-powiedziałam i mogłabym przyrzec, że Aron cały czas się na mnie patrzył.Ja zaś starałam na niego nie spoglądać.Czułam,że coś mnie do niego przyciąga.
Nagle kątem oka zauważyłam, że Matt (mój odwieczny wróg) rzuca we mnie piłką od baseballu.
Ja z nadnaturalną szybkością złapałam piłkę i rzuciłam celnie trafiając w głowę chłopaka.Ten zachwiał się do tyłu i posłał mi mordercze spojrzenie.Tylko uśmiechnęłam się na to i pokazałam mu środkowy palec.
Zupełnie zapomniałam o tym , że koło mnie stali nowi i mogłam się zdradzić .Zmieszana odeszłam od nich i podeszłam do stolika który zajmowała moja drużyna cheeredelek.
-O Lily, jesteś nareszcie , ale oni są słodcyno oczywiście chodzi mi o chłopców
Zaczęła podekstycytowana Amber Schiber
Amber, tak szczerze mówiąc była głupia jak but z lewej nogi .
-Pewnie ta nowa będzie chciała dołączyć do cheeredelek.Oczywiście nie możemy do tego dopuścić.Wygląda na strasznie próżną i zarozumiałą , a poza tym na pewno będzie chciała rządzić -To powiedziałam Bruke Evans.Która udowodniła wszystkim że uroda idzie w parze z rozumem.
Szczerze zgadzałam się z Bruke =.Nagle do naszego stolika zawitała zdyszana Sav.
-Sav co się stało?-spytałam zaniepokojona stanem przyjaciółki
-Ten nowy! To znaczy ci nowi, mam o nich szczegółowe informację !-Aż jej się oczy świeciły z podekscytowania
-Mów!-krzykną cały stolik .Oprócz mnie, choć nie ukrywam mnie , też to ciekawiło , lecz próbowałam jak najszybciej zapomnieć o Aronie.Tak będzie lepiej dla nas.Powtarzałam sobie w myślach.
Tak będzie lepiej
-No więc -zaczęła Savanna lecz nie dane było jej skończyć
-Zdania nie zaczynamy od "No więc"-upomniała Bruke
-Oj tam!-wywróciła oczami Savanna-Joshua to ten blondyn, jego siostrą jest Elizabeth ,a Aron ten ciemny, jest tak jak by adoptowany.Josh i Eliza mają na nazwisko Lookwood a Aron Laydon.
Za bardzo nie słuchałam opowieści Sav.Byłam zbyt zajęta myślami o wszystkim i o niczym
-Lily!On się cały czas na ciebie gapi!!!-krzyknęła mi prosto do ucha Amber
-Co?Kto?-spytałam zdezorientowana , właśnie w bardzo brutalny sposób zostałam wyrzucona ze swojego świata
-Aron, ty głupku-zajęczała mi nad uchem Sav -No słowo daje patrzy się na ciebie przez cały czas! I to jeszcze jak! jak by chciał cię upiec i zjeść!Mniam...-powiedziała Savanna, a reszta popatrzyła na nią dziwnie
-Sav słowo daje czasem mnie po prostu przerażasz-powiedziałam i odsunęłam się od niej trochę
-No...Co?-spytała zajadając się lukrowym ciastkiem
W tej chwili cały nasz stolik zaczął się śmiać
-Nie wytrzymam tego idę z nim pogadać!-powiedziałam i ruszyłam w stronę nowych , ale ich nie było.....A było dość dziwne....
Poszłam więc na następną lekcję i usiadłam na swoim zwyczajowym miejscu.Na końcu klasy gdzie mogłam robić co chcę bo nauczyciel historii Pan Logan nie dowidział i nie dosłyszał.
Nagle do sali wpadł spóźniony.....Aron!O rety!O cholera miejsce tylko koło mnie było wolne!
Aron chyba coś mówił, ale go nie słuchałam.
Jego obecność, była niepokojąca.
Oczywiście usiadł koło mnie....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz